
Trzy Panie
Begin with a smoky jazz piano trio—piano, double bass, brushed drums—setting a sensual, playful groove at around 125 BPM, vintage room reverb, and subtle tape hiss. A baritone vocal, smooth and gently raspy, delivers the melody with cabaret flair and sly humor. Tenor sax weaves rich fills, then takes a long, melodic solo after the second chorus. The track transitions into a vibrant up-tempo swing/foxtrot with bold brass hits trumpets, trombones, saxes—supported by snappy walking bass and drums shifting from brushes to sticks, with piano comping throughout. The chorus beams with a punchy brass-led motif and playful call-and-response backing vocals. The entire mix glows in a lo-fi, mono blend, flecked with authentic record crackle for that classic jazz club charm.

Trzy Panie
Begin with a smoky jazz piano trio—piano, double bass, brushed drums—setting a sensual, playful groove at around 125 BPM, vintage room reverb, and subtle tape hiss. A baritone vocal, smooth and gently raspy, delivers the melody with cabaret flair and sly humor. Tenor sax weaves rich fills, then takes a long, melodic solo after the second chorus. The track transitions into a vibrant up-tempo swing/foxtrot with bold brass hits trumpets, trombones, saxes—supported by snappy walking bass and drums shifting from brushes to sticks, with piano comping throughout. The chorus beams with a punchy brass-led motif and playful call-and-response backing vocals. The entire mix glows in a lo-fi, mono blend, flecked with authentic record crackle for that classic jazz club charm.
Lyrics
Proszę państwa… czasem serce nie chce być mądre.
Czasem chce tylko nie być samo.
Zwrotka 1
Są tacy panowie — stateczni jak gmach,
Jedna im starczy: herbata i strach.
Wierność jak rygiel, sumienie jak stróż,
I romans w wyobraźni raz na kwartał i już.
A ja, proszę państwa, mam serce w biegu,
Jak bystra rzeka co ciągnie do brzegu
Bo kiedy dama ma uśmiech i skręt
To mój rozsądek idzie na urlop i znika wnet.
Refren
Ja muszę mieć panie —( przynajmniej trzy!)
Jedna mnie pieści całuje i drży,
Druga mnie kusi, dusi to jej gra
A trzecia… trzecia to noc, co mnie zna!
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!)
Bo jedna kobieta to piękny mit.
Niech żyje urok, figiel i łzy —
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!)
Zwrotka 2
Pierwsza jest jak burza w aksamicie,
Niby uśmiech, a już mam serce w suficie
Gdy spojrzy — to człowiek staje się młodszy,
Jakby mu lato podpisało koszulę w nocy.
Druga — elegancja, cisza i fason,
Jej słowa grają jak perfum ton.
Wchodzi do sali — i robi się ciasno,
Błyszczy jak brylant i robi sią jasno..
Refren
Ja muszę mieć panie —( przynajmniej trzy!)
Jedna mnie pieści całuje i drży,
Druga mnie kusi, dusi to jej gra
A trzecia… trzecia to noc, co mnie zna!
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!)
Bo jedna kobieta to piękny mit.
Niech żyje urok, figiel i łzy
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!
Zwrotka 3
Trzecia jest najgorsza… i najlepsza w tym,
Że umie się śmiać z moich głupich min
Ma oczy jak wino, co robi się śmiałe,
I serce jak zegar na wieki trwałe
Gdy pierwsza mnie gasi, bo „znów pan przesadza”
Gdy druga mi mówi: „czy pan mnie zdradza”,
To trzecia mi szepcze: „Nie udawaj świętego…
Ja cię znam, mój drogi z każdej strony no wiesz i z tego
Niech mi tu nikt nie prawi o rozsądku.
Rozsądek jest dobry… lecz bywa w porządku,
Panowie! Ja jestem człowiek i kulturalnie kocham
kocham… wielotorowo, centralnie i seksualnie
Refren
Ja muszę mieć panie —( przynajmniej trzy!)
Jedna mnie pieści całuje i drży,
Druga mnie kusi, dusi to jej gra
A trzecia… trzecia to noc, co mnie zna!
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!)
Bo jedna kobieta to piękny mit.
Niech żyje urok, figiel i łzy —
Ja muszę mieć panie — (przynajmniej trzy!)
A gdyby przyszła ta jedna jedyna…
Ta która umie wszystko i ze mną wytrzyma
To pewnie bym przestał liczyć.
Tylko niech najpierw przyjdzie.
To serce sobie wyrwę
