
Uwierzysz
Like creep , raw blues, Soft, dynamic guitar playing with highly precise articulation and expressive control. Percussive string hits and rhythmic attack throughout. Occasional hybrid picking, combining pick and fingers for added texture. Frequent palm muting for tight, controlled passages. Smooth legato transitions between notes. Unplugged, Exceptional dynamic control with subtle volume changes, accents, and nuanced phrasing. Tight, clean, articulate performance with emotional depth and fluid movement.

Uwierzysz
Like creep , raw blues, Soft, dynamic guitar playing with highly precise articulation and expressive control. Percussive string hits and rhythmic attack throughout. Occasional hybrid picking, combining pick and fingers for added texture. Frequent palm muting for tight, controlled passages. Smooth legato transitions between notes. Unplugged, Exceptional dynamic control with subtle volume changes, accents, and nuanced phrasing. Tight, clean, articulate performance with emotional depth and fluid movement.
Lyrics
Verse 1:
Nie wrócę już tam, gdzie zaczynał się świat,
Gdzie wszystko było proste — a ja byłem na „tak”.
Ktoś mówił mi słowa, co miały mi dać,
Kierunek i sens… a potem znikł jak ślad.
Znalazł się daleko — poza tym, co znam,
Jak cień bez imienia, co urwał swój plan.
Zmian nie chciałem — za szybko, tak źle,
A dziś chyba widzę… dlaczego to jest.
Pre-Chorus:
Czy to była prawda, czy tylko czyjś głos?
Kto tutaj ocenia, kto pisze ten los?
Ja widziałem inaczej — przez własny filtr i strach,
Jakby świat miał dwa kształty… i każdy miał rację tam.
Chorus:
Nie wracam tam — gdzie byłem kiedyś ja,
Tamten świat już mnie nie zna, ja nie znam jego dna.
Nie, nie, nie — nie cofnę tych dni,
Choć coś we mnie zostało… i wciąż we mnie tkwi.
Drogi mnie niosą — gdzie nie znam już twarzy,
Gdzie każdy coś mówi, a nikt nie tłumaczy.
Nie wracam tam — choć coś ciągnie mnie wstecz,
Ale wiem już za dużo… by uwierzyć w tę rzecz.
Verse 2:
Widziałem miejsca, gdzie każdy mógł krzyczeć,
Swoją głębię i ból — bez granic, bez ciszy.
Bogactwo i kicz — splecione jak dym,
Złoto i plastik — i sens tkwiący w nich.
Dlaczego tak jest — nikt nie mówił mi wprost,
Że żeby uwierzyć, trzeba zobaczyć to.
Nie słowa, nie wersy, nie cudzy plan,
Tylko własne odbicie — co rozbija nas.
Pre-Chorus:
Wszystko układa się gdzieś głęboko w nas,
Choć na zewnątrz to chaos i rozbity czas.
Kiedyś to zrozumiesz — albo zgubisz ten trop,
I wrócisz do schematów, które znasz jak stary dom.
Chorus:
Nie wracam tam — gdzie byłem kiedyś ja,
Tamten świat już mnie nie zna, ja nie znam jego dna.
Nie, nie, nie — nie cofnę tych dni,
Choć coś we mnie zostało… i wciąż we mnie tkwi.
Drogi mnie niosą — gdzie nie znam już twarzy,
Gdzie każdy coś mówi, a nikt nie tłumaczy.
Nie wracam tam — choć coś ciągnie mnie wstecz,
Ale wiem już za dużo… by uwierzyć w tę rzecz.
Bridge:
psycho, tense, half-time
Kto ma rację… kto zna sens…
Kto wydaje wyroki… zamyka to wiesz?…
build
Ja widziałem inaczej — i to zostało,
Jak dotyk, co zmienia wszystko na stałe.
Nie, nie, nie — nie cofnę tych zmian,
Bo nawet gdy bolą… to budują mój plan.
Źle domknięty… zostaje na zawsze…
Chorus:
Nie wracam tam — gdzie byłem kiedyś ja,
Tamten świat już mnie nie zna, ja nie znam jego dna.
Nie, nie, nie — nie cofnę tych dni,
Choć coś we mnie zostało… i wciąż we mnie tkwi.
Drogi mnie niosą — gdzie nie znam już twarzy,
Gdzie każdy coś mówi, a nikt nie tłumaczy.
Nie wracam tam — choć coś ciągnie mnie wstecz,
Ale wiem już za dużo… by uwierzyć w tę rzecz.
Outro:
Może kiedyś zrozumiesz…
Albo wrócisz tam znów…
Ja już nie potrafię…
Być tym, kim byłem tu…
