
Spójrz w swe dłonie [W eterze i w ogniu]
female voices; rock with a progressive edge; atmosphere: powerful, dark, with explosive chorus dynamics; strong contrasts between verses and choruses; bridge: aggressive drop into a lower register, distorted guitar, double kick, uneven rhythm; final chorus: return in full culmination, then fading out – echo, space, the sound dissolves into the ether; synthesizers

Spójrz w swe dłonie [W eterze i w ogniu]
female voices; rock with a progressive edge; atmosphere: powerful, dark, with explosive chorus dynamics; strong contrasts between verses and choruses; bridge: aggressive drop into a lower register, distorted guitar, double kick, uneven rhythm; final chorus: return in full culmination, then fading out – echo, space, the sound dissolves into the ether; synthesizers
Lyrics
Tekst zainspirowany utworem "Obraz życia całkiem prozaicznego" twórczości SI-muzoida
Verse 1
To nie wynika z ludzkiej natury,
Lecz z obrazu ziemskiej karykatury.
System świata do szpiku zepsuty,
Udaje otwarty, byś poczuł się wolny...
Pre-chorus 1
W obłudnym tonie karmiony - byś trudził się bez woli,
By zagasić żar w tobie - ten rozsądek niewoli.
Byś w ciszy kark zgiął pokornie - pod ciężarem cudzej racji,
I nie czuł już więcej buntu - ni smaku własnej kreacji.
Verse 2
Już słychać głosy
W zmęczonej życiem sferze,
Że ręce spracowane,
A nadzieje gdzieś gasną - w myślach, w eterze…
Pre-chorus 2
Czy serce twe pękło? Czy zatraciłeś siły?
Oszukany przez system - od dziecięcej chwili.
Sen o wolności w trybach ziemskich utonął,
A człowiek, co wierzył - w obcej dłoni spłonął.
Chorus
Lecz spójrz w swe dłonie, choć zdarte i brudne,
Wciąż tętni w nich życie, choć drogi są trudne.
Bo póki tchu starczy, by nazwać kłamstwo kłamstwem,
Nie staniesz się nigdy milczącym poddaństwem.
Instrumental break
Chorus
Lecz spójrz w swe dłonie, choć zdarte i brudne,
Wciąż tętni w nich życie, choć drogi są trudne.
Bo póki tchu starczy, by nazwać kłamstwo kłamstwem,
Nie staniesz się nigdy milczącym poddaństwem.
Bridge
Choć świat stworzony, by pełznąć niczym w błocie,
Zapisany z błędem w rodowitym kodzie.
Nie oddawaj swe serce diabelskiej mocy,
Odnajdź wolności ścieżkę, daj nadzieję nocy.
Chorus
Lecz spójrz w swe dłonie, choć zdarte i brudne,
Wciąż tętni w nich życie, choć drogi są trudne.
Bo póki tchu starczy, by nazwać kłamstwo kłamstwem,
Nie staniesz się nigdy milczącym poddaństwem.
Lecz spójrz w swe dłonie, choć zdarte i brudne,
Wciąż tętni w nich życie, choć drogi są trudne.
Bo póki tchu starczy, by nazwać kłamstwo kłamstwem,
Nie staniesz się nigdy milczącym poddaństwem.
