
cyrk
Polish Ska Punk, Upbeat Rock, Brass Section, Trumpets, Fast Tempo, Energetic Male Vocals, Party Rock. Vibe: Chaotic fun, frantic office atmosphere, catchy chorus, rhythmic verses. Reference: Like bands "Big Cyc" or "Kult" (fast songs).

cyrk
Polish Ska Punk, Upbeat Rock, Brass Section, Trumpets, Fast Tempo, Energetic Male Vocals, Party Rock. Vibe: Chaotic fun, frantic office atmosphere, catchy chorus, rhythmic verses. Reference: Like bands "Big Cyc" or "Kult" (fast songs).
Lyrics
(Intro – Szybka perkusja, wchodzi mocny bas i wesoła, ale agresywna trąbka)
(Zwrotka 1: Roman – Szef Produkcji)
Czerwony kierunkowskaz błyska na wjeździe,
To Roman w BMW, znany w całym mieście.
Koszula łososiowa, guzik na luzie,
Znowu "wakacyjny Romek" śmieje nam się w buzie.
Wchodzi na halę, dymem zaciąga,
Widzi ten schemat i mina mu ciąga:
"Tam babol na babolu! Błąd błęda pogania!
To nie hop-siup w jajko, dosyć gadania!"
Ma ksywkę Xiaomi, bo tnie te koszta,
Dla niego jakość to sprawa jest prosta.
"Dla mnie gan cy gal" – rzuca niedbale,
I znów robi dym na całej naszej hali!
(Refren – Szybko, melodyjnie, wszyscy razem)
Czy Pan to popełnił?! Czy Pan podpisał?!
Ten termin wczorajszy nam wszystkim tu zwisał!
Bo to jest elektronika, walka i stres,
Tu Julian już klęknął, tu kończy się kres!
Od rana do nocy, czy słońce, czy bal,
Dla nas to wszystko to – GAN CY GAL!
(Zwrotka 2: Pan Leszek – Król Zakupów)
A w dziale zakupów telefon wciąż dzwoni,
To Leszek z korbo-jebami po części goni.
Mouser czy Elfa – on w sieci buszuje,
"Zderzyć się z czołgiem" – tak dzisiaj się czuje.
Potylica pulsuje, morfina by się zdała,
Pyta: "Czy Pan jest pojebany?" – a firma oniemiała.
Nagle krzyk słychać: "Mam Pana! Gitara!"
Wyrwał to spod ziemi, choć marna w tym wiara.
"Co oni, zupę z tego gotują?" – pyta zdziwiony,
Pan Leszek – bohater, choć wciąż wkurzony.
(Refren – Szybko, melodyjnie)
Czy Pan to popełnił?! Czy Pan podpisał?!
Ten termin wczorajszy nam wszystkim tu zwisał!
Bo to jest elektronika, walka i stres,
Tu Julian już klęknął, tu kończy się kres!
Od rana do nocy, czy słońce, czy bal,
Dla nas to wszystko to – GAN CY GAL!
(Solo – Gitara elektryczna walczy z trąbką)
(Zwrotka 3: Andrzej "Słoń" – Projektant z Bunkra)
W głębi biura, gdzie słońce nie świeci,
Siedzi Słoń Andrzej, co nie lubi dzieci.
Oczy głęboko, sok z porzeczki w dłoni,
Przed robotą L4 go najlepiej chroni.
"Problem nie polega na tym" – mruczy pod nosem,
Gdy patrzy na projekt z wisielczym losem.
Sam ciągnie Wisłę, Narew i Pilicę,
Lecz Rafał to debil – przekracza granicę.
"Spóźnimy się jakraz" – nawigacja wieszczy,
A Słoń tylko patrzy i zęby tam szczerzy.
(Bridge – Zwolnienie, tylko bas i wokal)
Jeden chce tanio, jak z chińskiego straganu,
Drugi chce części z drugiego oceanu,
Trzeci chce urlop i święty spokój...
A my tu robimy ten elektroniczny pokój!
(Refren – Wybuch energii na koniec!)
Czy Pan to popełnił?! Czy Pan podpisał?!
Ten termin wczorajszy nam wszystkim tu zwisał!
Bo to jest elektronika, walka i stres,
Tu Julian już klęknął, tu kończy się kres!
Od rana do nocy, czy słońce, czy bal,
Dla nas to wszystko to – GAN CY GAL!
GAN! CY! GAL!
