
🔥Zatrzymaj się!🔥 /blues version/
A slow, reflective blues-rock track with a warm, intimate atmosphere. The arrangement features gentle, clean electric guitar arpeggios mixed with soft, overdriven tones, supported by a smooth bass line and subtle, brushed drums. A vintage-style organ adds deep, sustained chords, filling the space with warmth. The vocals are heartfelt, emotional, and unhurried, delivering each phrase with careful intention, almost as if telling a personal story. Instrumental breaks give room for expressive guitar solos and gentle organ improvisations, both carrying a sense of longing and hope. The dynamics remain tender but layered, with occasional swells of intensity that rise and fade like passing emotions. The overall mood is nostalgic, introspective, and soulful, evoking images of quiet sunsets, slow walks through nature, and the feeling of pausing to truly breathe and reflect.

🔥Zatrzymaj się!🔥 /blues version/
A slow, reflective blues-rock track with a warm, intimate atmosphere. The arrangement features gentle, clean electric guitar arpeggios mixed with soft, overdriven tones, supported by a smooth bass line and subtle, brushed drums. A vintage-style organ adds deep, sustained chords, filling the space with warmth. The vocals are heartfelt, emotional, and unhurried, delivering each phrase with careful intention, almost as if telling a personal story. Instrumental breaks give room for expressive guitar solos and gentle organ improvisations, both carrying a sense of longing and hope. The dynamics remain tender but layered, with occasional swells of intensity that rise and fade like passing emotions. The overall mood is nostalgic, introspective, and soulful, evoking images of quiet sunsets, slow walks through nature, and the feeling of pausing to truly breathe and reflect.
Lyrics
Tekst tej piosenki to dzieło mojego kumpla Radosława Pikulickiego 🎸, oczywiście z moimi „genialnymi” poprawkami i dodatkami ✍️😉 — żeby było jeszcze lepiej!
— — — — — — — — — — — — — — — — —
Zatruty codziennością
Gonisz wiatr
Złakniony życia wrażeń
W marności czas
Uciekasz jak spłoszony źrebak
na dzikim globie
Galopem lat jak zlękniony ogier
Marność nad marnością
Przebija się przez kolejny dzień
Moc zmęczonych powiek podnosi Cię
Zatrzymaj się!
I popatrz na drzewo które
przeżyło wieki
Zatrzymaj się!
I zobacz jak ptak wolno leci
Zatrzymaj się!
Niech dzień będzie przystanią
A życie rejsem do Nowego Świata
Nie pozwól utonąć nadziei
Nie goń za wiatrem
Pozwól by wiał prosto w twe żagle
Wznieś się ponad tłum
Zapytaj siebie: dokąd zmierzasz
By umieć podać komuś pomocną dłoń
Zamiast dobrej rady
Marność nad marnością
Przebija się przez kolejny dzień
Moc zmęczonych powiek podnosi Cię
Zatrzymaj się!
I popatrz na drzewo które
przeżyło wieki
Zatrzymaj się!
I zobacz jak ptak wolno leci
Zatrzymaj się!
Niech dzień będzie przystanią
A życie rejsem do Nowego Świata
Zatrzymaj się!
Niech cisza w sercu zabłyśnie jak gwiazda,
Zatrzymaj się!
I pozwól sobie znów uwierzyć w siebie.
Czasem sam nie wiem, gdzie pędzę,
Czy to moje życie, czy tylko cień?
Wśród zgiełku i pyłu codzienności,
Szukałem siebie — czy jeszcze tam jestem?
Wznieś się ponad tłum
Najpierw pogódź się z sobą
By umieć przebaczyć komuś
Bo największą sztuką walki
Jest walka z samym sobą
Zatrzymaj się!
I popatrz na drzewo które
przeżyło wieki
Zatrzymaj się!
I zobacz jak ptak wolno leci
Zatrzymaj się!
Niech dzień będzie przystanią
A życie rejsem do Nowego Świata
Zatrzymaj się!
Niech cisza w sercu zabłyśnie jak gwiazda,
Zatrzymaj się!
I pozwól sobie znów uwierzyć w siebie.
Zatrzymaj się!
Zatrzymaj się!
Zatrzymaj się!
I popatrz na drzewo które przeżyło wieki
Zatrzymaj się!
I zobacz jak ptak wolno leci
Niech dzień będzie przystanią
A życie rejsem do Nowego Świata
Zatrzymaj się!
Zatrzymaj się!
