
Taxi Żółw i Kraken #1
Fast-paced shanty, folk, acoustic guitars, energetic male chorus

Taxi Żółw i Kraken #1
Fast-paced shanty, folk, acoustic guitars, energetic male chorus
Lyrics
Intro
Verse 1
Hej, nadciąga noc, latarnie lśnią,
Na ulice rusza wóz.
Żółw taksówkarz z Algierii jest,
Zna drogę jak własną skorupe!
Chorus
Hej ho, Uber w noc!
Sobotni kurs, niedzielny los.
Przez burze miast, przez mrok i mgłę,
On wiezie nas, gdzie trzeba, hej!
Verse 2
Do Polski trafił przez włoski brzeg,
Gdzie wulkanów słyszał śpiew.
Sejsmolog mądry, lecz żyć chce,
Więc w nocy wozi mnie!
Chorus
Hej ho, Uber w noc!
Sobotni kurs, niedzielny los.
Przez burze miast, przez mrok i mgłę,
On wiezie nas, gdzie trzeba, hej!
Verse 3
Pod klubem stoi kraken w szkle,
Pijany jak stuletni rum.
"Ej, żółwiu, zawieź mnie gdzieś,
Bo czuję się jak wrak na dnie!"
Verse 4
Pod kościołem czeka już,
Kapitan, co nogę stracił wśród mórz.
Ma hak zamiast dłoni, a w oczach sztorm,
Lecz nocna jazda to jego port!
Chorus
Hej ho, Uber w noc!
Sobotni kurs, niedzielny los.
Przez burze miast, przez mrok i mgłę,
On wiezie nas, gdzie trzeba, hej!
Verse 5
Gdy świt już wschodzi, milknie gwar,
Żółw wolno zwija się w cień.
Ale w sobotę, gdy wróci czas,
Znów kraken wsiądzie i popłynie w dal!
Final Chorus
Hej ho, Uber w noc!
Sobotni kurs, niedzielny los.
Przez burze miast, przez mrok i mgłę,
On wiezie nas, gdzie trzeba, hej!
Outro
