
MONOPOL
Lo-fi rap, mumble rap, cloud rap, hip-hop, future bass, trap, emo rap, ambient hip-hop, EDM, Reverb,Delay, Pitch shift, autotune, flither, disortion, flanger, glitch effects, Chopping and Screwing
Li·2:51

2:51
MONOPOL
Lo-fi rap, mumble rap, cloud rap, hip-hop, future bass, trap, emo rap, ambient hip-hop, EDM, Reverb,Delay, Pitch shift, autotune, flither, disortion, flanger, glitch effects, Chopping and Screwing
Creator: LiRelease Date: June 17, 2025
Lyrics
Intro:
(fLexI)
Wop, Wop, Wop, wop-wop-wop, wop (uu-uuu)
Wop, Wop, Wop, wop-wop-wop, wop (uu-uuu)
Verse 1:
Każdego dnia budzę się, zaczynając od własnych myśli (uu-uuu)
Pytasz się mnie o drogę, a czy my razem szli-szliśmy? (uu-uuu)
Mam całe teczki pomysłów, jak ich zmylić, zmyć i wykpić (YEAH)
Wiem, że też masz plany — wiem, że nie dasz plamy. To jest wyścig?
Wiem, że kochasz się w czymś, co nie kocha się w tobie (yeah)
Na całym świecie znajdziesz wiele — nawet swoją kopię (kopię-kopię)
Nie graj kogoś, by zaimponować sobie, tobie, koledze, żonie (koledze, żonie!)
(ahh) Zapytasz, kim jestem i co robię — ta informacja ma status: „drogie”
Gdzie są pieniądze? (biedaki!) Może chociaż naszyjniki?
W drzwiach stoi jak dziki (biedak!), liczy na miłość od bliskich
Ktoś mu w końcu powie (biedak!), że nikt go dobrze nie widzi?
Ktoś mu w końcu opowie (biedaki), że dla niego są to walizki?
Refren:
O Boże, wiem, że jestem głupi — yo
Kiedyś marzyłem, że będę miał mono-pol
Teraz mam tylko błędy, z których układam tron
Wop, Wop, Wop — lecę w dół jak mikrofon
Mówią: „Weź się ogarnij” — ja już nie wiem, co!
Patrzę w lustro, a tam ktoś obcy — to chyba zło!
Ty mówisz: „Żyj tu i teraz”, a ja żyję pod prąd
Wop, Wop, Wop — to mój własny błąd
Verse 2:
Nie sądzę, bym zrobił coś złego — uderzyłem w obcego i co z tego?
Aa-aa, ty udajesz wciąż wściekłego — to nie było nic stałego
On kąsał jakby komar i żył też jak pasożyt — to nic wielkiego
Mówisz, że nie wolno kończyć nawet życia najgorszego (huh-huh?)
Łudzimy się, że będzie lepiej (będzie lepiej)
A przecież każdy nosi w sobie coś jak piekielny lepik
Na ustach „miłość”, a w dłoniach noże z Pepco
I niby wszystko git, a jednak ciągle nie to...
Bridge:
Zgubiłem siebie między wersami i wersalką
między snem o sobie a cudzą kalką
Wop, Wop, Wop... — to już nie tylko styl
to ten dźwięk, gdy spadam, ale wciąż mam sił
Refren:
O Boże, wiem, że jestem głupi — yo
Kiedyś marzyłem, że będę miał mono-pol
Teraz mam tylko błędy, z których układam tron
Wop, Wop, Wop — lecę w dół jak mikrofon
Mówią: „Weź się ogarnij” — ja już nie wiem, co!
Patrzę w lustro, a tam ktoś obcy — to chyba zło!
Ty mówisz: „Żyj tu i teraz”, a ja żyję pod prąd
Wop, Wop, Wop — to mój własny błąd
(fLexI)
Wop, Wop, Wop, wop-wop-wop, wop (uu-uuu)
Wop, Wop, Wop, wop-wop-wop, wop (uu-uuu)
Verse 1:
Każdego dnia budzę się, zaczynając od własnych myśli (uu-uuu)
Pytasz się mnie o drogę, a czy my razem szli-szliśmy? (uu-uuu)
Mam całe teczki pomysłów, jak ich zmylić, zmyć i wykpić (YEAH)
Wiem, że też masz plany — wiem, że nie dasz plamy. To jest wyścig?
Wiem, że kochasz się w czymś, co nie kocha się w tobie (yeah)
Na całym świecie znajdziesz wiele — nawet swoją kopię (kopię-kopię)
Nie graj kogoś, by zaimponować sobie, tobie, koledze, żonie (koledze, żonie!)
(ahh) Zapytasz, kim jestem i co robię — ta informacja ma status: „drogie”
Gdzie są pieniądze? (biedaki!) Może chociaż naszyjniki?
W drzwiach stoi jak dziki (biedak!), liczy na miłość od bliskich
Ktoś mu w końcu powie (biedak!), że nikt go dobrze nie widzi?
Ktoś mu w końcu opowie (biedaki), że dla niego są to walizki?
Refren:
O Boże, wiem, że jestem głupi — yo
Kiedyś marzyłem, że będę miał mono-pol
Teraz mam tylko błędy, z których układam tron
Wop, Wop, Wop — lecę w dół jak mikrofon
Mówią: „Weź się ogarnij” — ja już nie wiem, co!
Patrzę w lustro, a tam ktoś obcy — to chyba zło!
Ty mówisz: „Żyj tu i teraz”, a ja żyję pod prąd
Wop, Wop, Wop — to mój własny błąd
Verse 2:
Nie sądzę, bym zrobił coś złego — uderzyłem w obcego i co z tego?
Aa-aa, ty udajesz wciąż wściekłego — to nie było nic stałego
On kąsał jakby komar i żył też jak pasożyt — to nic wielkiego
Mówisz, że nie wolno kończyć nawet życia najgorszego (huh-huh?)
Łudzimy się, że będzie lepiej (będzie lepiej)
A przecież każdy nosi w sobie coś jak piekielny lepik
Na ustach „miłość”, a w dłoniach noże z Pepco
I niby wszystko git, a jednak ciągle nie to...
Bridge:
Zgubiłem siebie między wersami i wersalką
między snem o sobie a cudzą kalką
Wop, Wop, Wop... — to już nie tylko styl
to ten dźwięk, gdy spadam, ale wciąż mam sił
Refren:
O Boże, wiem, że jestem głupi — yo
Kiedyś marzyłem, że będę miał mono-pol
Teraz mam tylko błędy, z których układam tron
Wop, Wop, Wop — lecę w dół jak mikrofon
Mówią: „Weź się ogarnij” — ja już nie wiem, co!
Patrzę w lustro, a tam ktoś obcy — to chyba zło!
Ty mówisz: „Żyj tu i teraz”, a ja żyję pod prąd
Wop, Wop, Wop — to mój własny błąd
