MusicMint AI Music Generator Logo
MusicMint

Leslie Nielsen - Naga Broń

Unknown

Macios·6:24

Lyrics

Instrumental

Intro

Verse 0

W Los Angeles, gdzie prawo i ład,

Jest jeden detektyw, co burzy ten świat.

Frank Drebin, glin jakich mało,

co krok to wpadka, lecz mówi: nic się nie stało.

Verse 1

Frank parkuje radiowóz pod śmietnikiem,

ale auto rusza bestia z rykiem,

Strzela do swej bryki, „Stój, złodzieju!” krzyczy,

A ona ucieka jak zerwany pies ze smyczy,

Ludzie patrzą na Drebina, goni własne koła,

a on myśli, że ściga, nie że to sam wywołał,

W końcu w hydrant wpada, fontanna do nieba,

Frank, mówi: „Wszystko OK, dziękować nie trzeba!”

w tle wybuch, chaos i wrzawa,

lecz on krawat poprawia – załatwiona sprawa!

Verse 2

Pościg, Frank przejmuje auto, lecz za kółkiem dzieciak,

co chce zrobić prawko, jeszcze jeździ nie tak,

instruktor w środku, ma stoicki spokój,

„Gazu!”, "Hamuj, wsteczny" – Frank widząc to w szoku,

kursantka zamyka okno gdy Drebin strzela

mknie, Frank krzyczy: „Zwolnij!” z miejsca pasażera

Na końcu w rowie, instruktor z kursantki jest dumny,

„nie tak miało być!” – mówi Frank blady jak by wyszedł z trumny.

Verse 3

Na uczcie z Elżbietą, wśród lordów i dam,

wyglądać jak człowiek z klasą Frank miał.

Przy stole różnych dań próbuje, chroni,

w owocach morza szuka trucizn, broni,

Podano homara, więc wziął go w swe ręce,

Lecz ten postanowił się bronić w podzięce.

Szarpie go, ciągnie, a opiera się krab,

Aż nagle – w królowej pierś szczypie ot tak!

Królowa się krztusi, ochrona w panice,

Frank chce ją ratować – sypie sól w jej lice!

Cytrusy, banany wzbiły się w górę

na kapelusz damy, ma z nich martwą naturę

Verse 4

Frank do biura wchodzi, gdzie luksus aż lśni,

„Kubańskie cygaro? – Nie, ja z Irlandii, dziad z Walii mój był!”

Gospodarz się chwali z dynastii Ming wazami,

„A to ryba bojowa, wdzięk i elegancja tak między nami”

„Dwadzieścia baniek warta, zabójcza, gdy chce,

pióro samurajskie – cesarz dał, nie łamie się!”

Frank kiwa głową, w rękach pióro... łamie!

Wystrzeliło w akwarium – plums! I tonie na dnie!

„Prowadzę śledztwo, Nordberg postrzelony,

W słonej wodzie nie utonął, żyje, w szpitalu zamroczony!”

Frank rękę pcha w akwarium, łowi pióro,

Ryba – chaps! – w palec, a gospodarz wciąż ględzi, ponuro!”

„W mojej firmie zbrodni nie ma, to szok, poruczniku!”

Frank rybę strząsa, ta – au! – w nos go gryzie w uniku!

„Patrz, kompleks mój, z pomarańczy w złoto zmieniony!”

Frank z nosem jak Rudolf, rybę chowa, choć zdechła w agonii.

„Nordberg nic nie mówił, w śpiączce leży, panie,

Chcę akta przejrzeć, pogadać z ludźmi mam w planie!”

Ryba ląduje w akwarium, Frank ręce kryje w tyle,

Uścisk dłoni – ciurkiem woda z rękawa płynie!

Verse 5

Przemówienie krótkie, podniosłe i ważne,

Lecz odkąd wyjdzie – odtąd się zacznie

Dotarł do łazienki i z ulgą oddycha,

nie wie, że dźwięk wciąż na sali słychać!

Szum spłuczki, chlupot, głębokie westchnienia,

A w sali – ludzie w łzach rozbawienia!

Drebin puszcza bąki i leje, koncert dał,

Myślał, że intymnie w tajemnicy, ale cały świat słyszał

„Co to za hałas?!” – wszyscy się pytali,

a Frank wychodząc poprawia krawat, jakby nic się nie stało w tej fali,

Verse 6

Frank z więźniami w autobusie, smród i ścisk,

skórka od banana w trasie i poślizg!

Fiknął z urwiska, ryms na tory, gdzie pędzi skład,

Pociąg gwiżdże, groza w oczach – to nie żart!

Frank szybę kopniakiem rozbił w drobny mak!

Rannych oknem, jak z kartoflami worki rzuca ot tak,

Sam też śmignął, biegnie, lecz – w miejscu, do licha.

Po kręcącym się kole jak kołowrot chomika!

Pociąg wali w wrak – trach! – i w drzazgi go,

Frank na rower hop, tylko dzwoni to!

Pociąg wypadł z torów w las za nim się pcha.

Trąbi, świeci, przez pokrzywy za nim gna,

Frank grata porzuca, na swych nogach mknie!

Cisza, ulga gdy za drzewem chowa się,

pociąg zza pnia łypie, sieje grozy strach!

Wbiegł na tory znów, nogi mkną jak w snach.

„To już koniec!” - utknął, pociąg dyszy w kark,

Lecz zwrotnica - klik!, bokiem przemknął skład!

Śmiech rozpiera go, radość w sercu gra,

Nagle szlaban w górę, w nos, przerywa ha!

Outro

Czy ktoś go powstrzyma? Nie ma takiego,

Frank zawsze przeżyje, choć nie wie dlaczego.

Bo Drebin to agent, co władzy pilnuje,

Choć więcej psuje, niż rzeczy ratuje.

I nawet gdy wpadnie w kolejną kabałę,

To powie: „Nic się nie stało – kontroluję sprawę!”.

Like this song? Create something similar