
czerń & biel
electronic drums, sexy voice, deep female vocals, spatial effects

czerń & biel
electronic drums, sexy voice, deep female vocals, spatial effects
Lyrics
Ruszyły do boju na szpicy, parami, przeważnie frontalnie, ze skrzydeł czasami.
Za nimi husaria, za nimi łącznicy, pędzą na swych koniach, szukając zdobyczy.
Potem moc uderzeń nadchodzi z ukosa, zaczyna drzeć ziemia, pada pierwsza fosa.
Pierwsze cięcia szabel, pierwsze lecą głowy, lecz na miejscu pionka pojawia się nowy.
I idą jak rzeka, pełna tyraliera, nie powstrzymasz fali, szukasz kanoniera.
Wkraczają więc do boju najcięższe maszyny, niszczą wszystko wokół, niczym tatarzyny.
Jak walec na drodze, jak głaz z pełną mocą, tratują boleśnie, zgniatają, druzgocą.
Słychać rżenie koni, krwią mienią się zbroje, gruchoczą się kości, konają gieroje.
Czarno-biała armia wszczyna liczyć straty, pojawia się heros w piękne wdziany szaty.
Królówką, hetmanem bądź damką jest zwany, nic go nie powstrzyma, króla ukochany.
Wszędzie go jest pełno, wszystko kontroluje, razi swoich wrogów, śmiertelnie całuje.
Każdy odda życie, żeby ją pokonać, nie patrząc na straty, zwyciężyć i skonać.
Blokady pionkami, pułapki skoczkami, oblężenia wieżą, podjazdy gońcami.
Taktyka i prędkość, szczęście, nieuwaga, zasadzki, zmęczenie, omyłki, rozwaga.
Całej tej batalii z tyłu się przygląda, władca całej armii – zwycięstwa pożąda.
Za gwardią przybocznych, schowany bezpiecznie, czarny król jak posąg wygląda bajecznie.
Wierny oddział pionów swą piersią zasłania, lawiny ataków, ciosom się nie kłania.
Odbija konnicę, wstrzymuje tarany, w falandze tak stoją, bijąc w tarabany.
Ani kroku w tył, to pionów zasada, zostać w miejscu i ginąć jak głosi ballada.
Więc stoją tak twardo legendą mamieni, że kiedyś się każdy w hetmana zamieni.
Lecz nagle znienacka pion w szyku się chwieje, do króla, posoki wiatr zapach przywieje.
Opadają tarcze, zginają kolana, frontalny to atak rusza na waćpana.
Nie mając wyboru, ten władca łaskawy, wyciąga powoli swój miecz, wielki, krwawy.
I bijąc wokoło jak cepem po zbożu, stoi twardo na nogach w swej twierdzy narożu.
Padają obrońcy, krzyk gońców ostatni, zostaje monarcha zamknięty w tej matni.
I spadły na ziemię ostatnie oręża, w nieskończonych bojach dziś biel czerń zwycięża.
