
Stone (Remix)
Lo-fi rap, mumble rap, cloud rap, hip-hop, future bass, trap, emo rap, ambient hip-hop, EDM, Reverb,Delay, Pitch shift, autotune, flither, disortion, flanger, glitch effects, Chopping and Screwing
Li·3:09

3:09
Stone (Remix)
Lo-fi rap, mumble rap, cloud rap, hip-hop, future bass, trap, emo rap, ambient hip-hop, EDM, Reverb,Delay, Pitch shift, autotune, flither, disortion, flanger, glitch effects, Chopping and Screwing
Creator: LiRelease Date: July 24, 2025
Lyrics
[intro: fLexI – mroczne piano + echo]
(halo? nie, jeszcze nie śpię…)
czy można śmiać się z pustki?
ta myśl się śmieje
ta myśl się śmieje
…a ja razem z nią
[zwrotka 1]
O, kochanie,
byłeś moim przyjacielem,
a może tylko lustrem,
bo od kiedy nie myślę o tobie –
wreszcie oddycham.
Ale każda chwila bez ciebie
śmieje się jak wspomnienie,
które nie chce umrzeć,
tylko karmi się moim spokojem.
[refren – chóralnie, gospelowym echem]
Jestem zmęczony tym pragnieniem,
ciągle więcej, niż mogę wziąć,
ciągle więcej, niż możesz dać.
Wiem, to nie twoja wina…
Ale ja chcę tylko
trochę miejsca
trochę ciszy
trochę powietrza
(chociaż na chwilę…)
[zwrotka 2 – storytelling z nutą goryczy]
O, kochanie,
masz serce z marmuru,
ale nie jak w pałacu —
jak na cmentarzu wspomnień.
Wróciłem do nas,
ale nikt nie czekał.
Ten dom — to muzeum dotyku.
A mimo to…
ta myśl się śmieje.
Może i ze mnie.
[zwrotka 3 – narastająca dramaturgia]
O, kochanie,
przecież wiesz, że pójdziesz.
W twoich oczach już spakowane walizki.
Ale zanim znikniesz…
Zostań do poniedziałku.
Nie pytam o zawsze.
Nie pytam o miłość.
Pytam o noc.
O oddech.
O jedną myśl,
która nadal mnie rozśmiesza.
[refren – powrót z chórem i syntezatorami, epicko]
Jestem zmęczony tym pragnieniem,
ciągle więcej, niż mogę wziąć,
ciągle więcej, niż możesz dać.
Wiem, że mnie zostawisz…
Ale zostań do poniedziałku.
Niech ta myśl
znowu mnie rozśmieszy.
Niech to będzie nasze święto ostatniego dnia.
[outro – jak „Lost in the World” meets „Runaway”, wielogłos]
(tak dobrze…)
Uśmiech.
Uśmiech.
Uśmiech.
(zostań do poniedziałku...)
Uśmiech.
Uśmiech.
Zostań.
(halo? nie, jeszcze nie śpię…)
czy można śmiać się z pustki?
ta myśl się śmieje
ta myśl się śmieje
…a ja razem z nią
[zwrotka 1]
O, kochanie,
byłeś moim przyjacielem,
a może tylko lustrem,
bo od kiedy nie myślę o tobie –
wreszcie oddycham.
Ale każda chwila bez ciebie
śmieje się jak wspomnienie,
które nie chce umrzeć,
tylko karmi się moim spokojem.
[refren – chóralnie, gospelowym echem]
Jestem zmęczony tym pragnieniem,
ciągle więcej, niż mogę wziąć,
ciągle więcej, niż możesz dać.
Wiem, to nie twoja wina…
Ale ja chcę tylko
trochę miejsca
trochę ciszy
trochę powietrza
(chociaż na chwilę…)
[zwrotka 2 – storytelling z nutą goryczy]
O, kochanie,
masz serce z marmuru,
ale nie jak w pałacu —
jak na cmentarzu wspomnień.
Wróciłem do nas,
ale nikt nie czekał.
Ten dom — to muzeum dotyku.
A mimo to…
ta myśl się śmieje.
Może i ze mnie.
[zwrotka 3 – narastająca dramaturgia]
O, kochanie,
przecież wiesz, że pójdziesz.
W twoich oczach już spakowane walizki.
Ale zanim znikniesz…
Zostań do poniedziałku.
Nie pytam o zawsze.
Nie pytam o miłość.
Pytam o noc.
O oddech.
O jedną myśl,
która nadal mnie rozśmiesza.
[refren – powrót z chórem i syntezatorami, epicko]
Jestem zmęczony tym pragnieniem,
ciągle więcej, niż mogę wziąć,
ciągle więcej, niż możesz dać.
Wiem, że mnie zostawisz…
Ale zostań do poniedziałku.
Niech ta myśl
znowu mnie rozśmieszy.
Niech to będzie nasze święto ostatniego dnia.
[outro – jak „Lost in the World” meets „Runaway”, wielogłos]
(tak dobrze…)
Uśmiech.
Uśmiech.
Uśmiech.
(zostań do poniedziałku...)
Uśmiech.
Uśmiech.
Zostań.
