
"Gdzie jesteś Ty teraz"
Unknown

"Gdzie jesteś Ty teraz"
Unknown
Lyrics
Verse 1
Gdzie jesteś... gdy najbardziej potrzebuję cię...
Kiedy noc rozwala ciszą... a ja nie potrafię odnaleźć się...
Kiedy własne myśli nocą... stoją ciągle w miejscu tym...
I już nie mam nawet siły... dalej samemu w tym żyć...
Gdzie jesteś... gdy rozsypał mi się świat...
Kiedy wszystko co budowałem... zabrał nagle jeden brak...
Kiedy cisza po twoim głosie... dobija bardziej niż ten gwar...
I człowiek mimo ludzi obok... dalej czuje pusty stan...
Pre-Chorus
Bo najgorsze nie są słowa...
Które ranią raz po raz...
Tylko nagły brak obecności...
Po kimś kto dawał świat...
Chorus
Gdzie jesteś... gdy najbardziej potrzebuję cię...
Kiedy serce wali mocniej... i tym bardziej rani mnie...
Kiedy każdy pusty wieczór... ciągnie człowieka na dół...
I nie myślałem że ktoś kiedyś... będzie umiał zranić znów...
Czy to tylko pusty ból...
Który łamie człowieka w pół...
I zostawia po tym wszystkim...
Tylko zimny pusty chłód...
Gdzie jesteś... kiedy znowu brak już sił...
Kiedy człowiek chce się podnieść... ale nie ma po co żyć...
Pytają: „co się stało?... przecież nie jest aż tak źle...”
Ale co mogą wiedzieć... skoro nikt nie rozumie mnie...
Jak cholernie boli cisza...
Kiedy gaśnie cały świat...
Po kimś kto był wszystkim...
A dziś został pusty ślad...
Verse 2
Pamiętam jeszcze chwile... kiedy było trochę lżej...
Kiedy zwykła krótka rozmowa... potrafiła zmienić dzień...
Kiedy jeden głupi uśmiech... zabierał cały stres...
A teraz nawet własny oddech... ciąży bardziej niż ten deszcz...
Najbardziej boli człowieka... nie krzyk ani pusty żal...
Tylko moment kiedy widzi... że dla kogoś przestał trwać...
Że ktoś kto znał każdy sekret... nagle staje się jak cień...
I odchodzi bez słowa... zostawiając pustkę wszędzie...
Czasem chciałbyś cofnąć moment... zatrzymać choć jeden dzień...
Powiedzieć wszystko wcześniej... zanim rozsypało się...
Ale życie nie pyta nigdy... kiedy zabrać kogoś stąd...
I zostawia po tym wszystkim... tylko ciszę oraz chłód...
Bridge
Może kiedyś zrozumiesz...
Jak wygląda taki brak...
Kiedy budzisz się codziennie...
I nie czeka na ciebie nikt...
Chorus
Gdzie jesteś... gdy najbardziej potrzebuję cię...
Kiedy serce wali mocniej... i tym bardziej rani mnie...
Kiedy każdy pusty wieczór... ciągnie człowieka na dół...
I nie myślałem że ktoś kiedyś... będzie umiał zranić znów...
Czy to tylko pusty ból...
Który łamie człowieka w pół...
I zostawia po tym wszystkim...
Tylko zimny pusty chłód...
Gdzie jesteś... kiedy znowu brak już sił...
Kiedy człowiek chce się podnieść... ale nie ma po co żyć...
Pytają: „co się stało?... przecież nie jest aż tak źle...”
Ale co mogą wiedzieć... skoro nikt nie rozumie mnie...
Jak cholernie boli cisza...
Kiedy gaśnie cały świat...
Po kimś kto był wszystkim...
A dziś został pusty ślad...
Outro
I chyba właśnie to...
Boli najmocniej...
Że dalej odruchowo...
Czeka się...
Na kogoś...
Kto już nie wróci...
