
krótka historia
Dark folk-blues ballad with playful tavern energy, inspired by old Slavic romantic poetry and drunken village legends. Male vocal, expressive and theatrical, half-singing half-storytelling like a wandering bard in an old Polish inn. Mix raw blues, Slavic folk, tavern swing and vintage folk-rock. Dirty acoustic guitar, smoky harmonica, upright bass slap, fiddle, tambourine, subtle accordion and stomping percussion. Verses moody and poetic, full of longing, betrayal, moonlit rivers, village gossip and ironic humor. Chorus loud, catchy and chant-like, as if drunk villagers sing together with laughter and heartbreak. Bridge slower and emotional with haunting fiddle and blues harmonica, then explosive joyful finale with clapping, shouting and chaotic tavern atmosphere. Rustic, cinematic, emotional but fun. Sounds like a cursed Mickiewicz love ballad performed in a smoky medieval pub at midnight.

krótka historia
Dark folk-blues ballad with playful tavern energy, inspired by old Slavic romantic poetry and drunken village legends. Male vocal, expressive and theatrical, half-singing half-storytelling like a wandering bard in an old Polish inn. Mix raw blues, Slavic folk, tavern swing and vintage folk-rock. Dirty acoustic guitar, smoky harmonica, upright bass slap, fiddle, tambourine, subtle accordion and stomping percussion. Verses moody and poetic, full of longing, betrayal, moonlit rivers, village gossip and ironic humor. Chorus loud, catchy and chant-like, as if drunk villagers sing together with laughter and heartbreak. Bridge slower and emotional with haunting fiddle and blues harmonica, then explosive joyful finale with clapping, shouting and chaotic tavern atmosphere. Rustic, cinematic, emotional but fun. Sounds like a cursed Mickiewicz love ballad performed in a smoky medieval pub at midnight.
Lyrics
co się zdarzyła przy karczemnym stole,
gdzie miłość tańczy z zazdrością,
a zdrada tańczy z alkoholem
Ja dla niej kradłem jabłka z ogrodu,
i róże rwałem z cudzych pól,
a ona w cieniu starej wierzby
całowała już innego znów.
Pan organista widział wszystko,
choć udawał pobożny słup,
lecz sam wieczorem pod kapliczką
do wdówki szedł przez mokry bród.
niechże nam dzisiaj, gra harmonija,
miłość jak whisky pali i lśni
raz ci dziewczyna przysięga wieczność,
a zaraz potem z innym panem gzi się trzy dni
Hej, pijże bracie za serca zdradne,
za wszystkie łzy i śmieszny los!
Bo gdy kobieta mówi na zawsze
to znaczy często do pierwszych braw.
A noc pachniała sianem i grzechem,
i tańczył diabeł pośród chat,
ja grałem bluesa pod oberżą,
a ona z nim aż pękł mi świat
lecz rano śmiałem się najgłośniej,
bo życie, bracie, taki teatr jest
raz jesteś poetą od wielkiej miłości,
a raz rogaczem i też jest fest.
Więc jeśli panna da ci wstążkę
i szepnie czule kocham cię
to schowaj serce, pilnuj sakwy
i nie ufaj zbyt po zmierzchu jej
Oj dana dana, niech blues nam płonie,
niech skrzypce wyją aż po świt!
Bo najpiękniejsze ballady miłosne
rodzą się zwykle ze zdrady i kpin
