
Pukam, pukam
Upbeat pop with urban flavor opens on rhythmic acoustic guitar, crisp snare, bright hi-hats, and subtle bass. Playful vocals weave through verses with melancholy tinged by wit; vibrant piano punctuates phrases. The chorus bursts with energetic harmonies on “Eh, znowu pech.” In the bridge, everything intensifies: raw vocals, heightened dynamics, and full-band presence power the line "walę pięścią do jej drzwi." Throughout, the groove stays buoyant at 100-110 BPM, radiating both yearning and breezy humor.

Pukam, pukam
Upbeat pop with urban flavor opens on rhythmic acoustic guitar, crisp snare, bright hi-hats, and subtle bass. Playful vocals weave through verses with melancholy tinged by wit; vibrant piano punctuates phrases. The chorus bursts with energetic harmonies on “Eh, znowu pech.” In the bridge, everything intensifies: raw vocals, heightened dynamics, and full-band presence power the line "walę pięścią do jej drzwi." Throughout, the groove stays buoyant at 100-110 BPM, radiating both yearning and breezy humor.
Lyrics
Zwrotka
Pukam, pukam do jej drzwi,
ale czy otworzy mi
Pukam, pukam nikt nie otwiera,
może właśnie się przebiera
i za chwilę drzwi otworzy.
Do wazonu kwiaty włoży,
a ja stoję z kwiatkiem w ręce.
Refren
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Miał być wieczór, pocałunki,
a tu tylko deszcz i ciemne chmurki.
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Może zbyt się spieszy serce,
może trzeba czekać więcej
Zwrotka
Może wcale mnie nie kocha.
Może znów strzeliła focha.
Może listy, źle pisałem,
Może wcale nie czytała.
I się tylko ze mnie śmiała.
Może miała plan na wieczór,
a ja znowu nie w tym miejscu.
Może nie chcę tego wiedzieć.
Refren
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Miał być wieczór, pocałunki,
a tu tylko deszcz i ciemne chmurki.
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Może zbyt się spieszy serce,
może trzeba czekać więcej
Mostek
Walę pięścią do jej drzwi,
walę i walę trzecia nad ranem.
Z piwem w ręku, w dresie, w szale:
Otwórz, bo te drzwi wywalę!
Refren
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Miał być wieczór, pocałunki,
a tu tylko deszcz i ciemne chmurki.
Eh, znowu pech,
kwiatek więdnie, mija śmiech.
Może zbyt się spieszy serce,
może trzeba czekać więcej.
Zwrotka
Los mi spłatał figla i
chyba pomyliłem drzwi.
Nie te drzwi, nie ta ulica,
los mi spłatał figla i
chyba pomyliłem drzwi.
Nie te drzwi, nie ta ulica,
a ja stoję, serce pika.
Patrzę w numer No i wstyd!
To nie jej blok, to nie ta pani!
A ta moja gdzieś ulicę dalej.
Outro
Los mi spłatał figla i
chyba pomyliłem drzwi.
Stoję i szok, bo to nawet nie ten blok
