
Zegarek
blending folk-inspired motifs with metal intensity, beats, fused with distorted guitars and pulsating electropop beats. high-energy mezzo-soprano female vocals soar above, folk, violin, pop, soaring, world, female vocals, rock, pop; soaring violins meet slovak folk melodies, electronic

Zegarek
blending folk-inspired motifs with metal intensity, beats, fused with distorted guitars and pulsating electropop beats. high-energy mezzo-soprano female vocals soar above, folk, violin, pop, soaring, world, female vocals, rock, pop; soaring violins meet slovak folk melodies, electronic
Lyrics
Verse
Dzwoni życia pęknięty zegarek, brzęczy w mych uszach, nie daje mi spać.
Choć nie chce się budzić, wciąż coś mnie zmusza, rozrywa mą duszę, nadaje jej kształt.
Odkryte losu tajemnice. Nie dla nas nadzieje, niebo nie dla ludzkich mas.
Nie dla nas miłość, ni światło, ni wolność, ni ten, czy inny świat.
Coś żyje w mej głowie, tłamsi, dyktuje, mówi mi jak mam żyć.
Karmi iluzją pasożyt, morderca, diabeł, bez duszy, serca i krwi.
Mój duch, sługa, drży przed panem ziemskich nocy i dni.
Choć nie chcę go słuchać, wciąż idę jak ślepiec, wytycza mu drogę, zabiera ją mi.
Chorus
Zamknięty w sobie, bez klucza i świtu,
na skraju prawdy, co mrozi mi łzy,
Krzyczę bez głosu, tonę bez ruchu,
nikt nie odpowie, bo nie ma kto mi.
Świat mnie nie widzi, lustra są ślepe,
a serce – to cień, co udaje, by być.
Nie chcę już walczyć, lecz nie mogę przegrać,
więc idę – przez pustkę, co każe mi żyć.
Verse 2
Zamykam powieki, lecz widzę za dużo,
obrazy jak noże przecinają mój świat.
Nie mogę już wierzyć, choć pragnę nadziei,
zbyt ciężki ten krzyż, by nieść go bez łask.
W głowie mam echo, co dudni bez końca,
jak sygnał, co mówi: „nie licz już więcej strat”.
Nie dla mnie ni cisza, ni sen, ni nadzieja, ni miłość, ni życie, ni łzy.
Pre-Chorus
I kiedy myślę, że to już kres,
coś w środku każe mi wstać jeszcze raz.
W bliznach jak mapach szukam kierunku,
choć każda droga prowadzi przez strach.
Chorus
Zamknięty w sobie, bez klucza i świtu,
na skraju prawdy, co mrozi mi łzy,
Krzyczę bez głosu, tonę bez ruchu,
nikt nie odpowie, bo nie ma kto mi.
Świat mnie nie widzi, lustra są ślepe,
a serce – to cień, co udaje, by być.
Nie chcę już walczyć, lecz nie mogę przegrać,
więc idę – przez pustkę, co każe mi żyć.
Bridge
W ogniu bez płomieni, w krzyku bez tchu,
rozrywam kajdany, co wrosły mi w skórę.
Nie wiem, gdzie koniec, nie czuję już dna,
lecz słyszę ten głos – i nie jest już mój.
To coś mnie prowadzi, to coś mnie wymazuje,
jak cień, co odcina mnie od światła i snu.
Jeśli to piekło – to jestem u siebie.
Jeśli to ja – to kto został tu?
