
Syzyf w Garniturze
Smooth jazz/acoustic jazz, saksofon Vocals Female, soft, whisper-like singing style Atmosphere: Soft and dreamy, a sound image that envelops the stillness of the night and the swaying of the heart Arrangement: Acoustic guitar or piano + double bass, sweep brush drums, modest horn Theme: Emotions that melt into the night, memories of love, whisper-like monologue

Syzyf w Garniturze
Smooth jazz/acoustic jazz, saksofon Vocals Female, soft, whisper-like singing style Atmosphere: Soft and dreamy, a sound image that envelops the stillness of the night and the swaying of the heart Arrangement: Acoustic guitar or piano + double bass, sweep brush drums, modest horn Theme: Emotions that melt into the night, memories of love, whisper-like monologue
Lyrics
**[Intro]**
Ooo, znowu wieczór, znów ta sama gra,
Mój bohater wraca – *ależ too... PADAKA !!!*
**[Zwrotka 1]**
Codziennie ta sama mitologiczna sztuka,
On – jak Syzyf – pod górkę ciało wtacza.
Kamień? Nie, tu rola *kluczy i teczki*,
Co spadają w błoto – *hej, to nie droga do ucieczki!*
Przystanek, latarnia, trzy kroki do drzwi,
Lecz droga się kręci – *o, cholera, znów źle!*
Westchnie, podniesie się, błoto otrzepie,
I znów pełni *służbę* – *jak grecki heros w krawacie!*
Saksofon Solo
**[Pre-Chorus]**
A w pracy – *znów imieniny*,
Ktoś tam ostro lał impreza była chyba samego Odyna!*
On tylko *grzecznie* kiwał głową,
A teraz *ledwo stąpa* – *ale z honorem!*
**[Refren]**
Ooo, *Syzyf w garniturze*,
Co dzień tę samą trasę *męczy*,
Przewróci się, wstanie, *uśmiechnie się słodko*,
I znów toczy *swój kamień* – *pod blokiem!*
Piano Solo
**[Zwrotka 2]**
Rano *gładki* jak Apollo,
Wieczorem – *jak rozbite wino*.
Buty w błocie, krawat w kałuży,
Lecz *on nie skarży się* "Toż to wojownik domowych pieleszy!"
Winda? Nie, *schody to wyzwanie*,
Bo *trzeba pokonać* własne *zdanie*.
Gdy w końcu drzwi *otworzy z trzaskiem*,
Będzie *heroiczny* – *choć trochę zmaltretowany*.
Saksofon Solo
**[Hook]**
*I znów ta walka, i znów ta droga,*
*I znów upadek – lecz nie na długo!*
**[Zwrotka 3]**
Weekend? To *czas regeneracji*,
Kanapa go wchłonie *bez skargi, bez racji*.
Lecz w poniedziałek *znów ruszy w bój*,
Bo *firma wzywa* – a tam DRINKI jak znój!"
Dwa dni spokoju, *potem znów dramaty*,
Lecz ja wiem jedno – *on zawsze wróci, brudny, lecz kochany!*
**[Bridge]**
A ja tu czekam, *zupę grzeję,*
Śmieję się cicho – *bo znam te dzieje.*
Niech się przewraca, *niech się potyka,*
I tak go kocham – *mój *Syzyf który walczy bez pchania kamyka!*
Saksofon Solo
**[Outro]**
Ooo, *Syzyf w garniturze,*
Niech mu się *droga* *prostuje!*
A jak nie – *to trudno,*
I tak go *przygarnę* – *brudnego, zmęczonego, ale swojego!*
Koniec
