
Czas w kajdanach. (Remastered)
existential rock song with dark doom metal, emotional vocals and gritty guitar riffs. Themes: low-paid work, modern slavery, hopeless daily grind, inner rage. Male vocals, melancholic verses with explosive, distorted choruses. Slow to mid tempo, moody atmosphere, minor key. Lyrics in Polish, poetic and metaphorical

Czas w kajdanach. (Remastered)
existential rock song with dark doom metal, emotional vocals and gritty guitar riffs. Themes: low-paid work, modern slavery, hopeless daily grind, inner rage. Male vocals, melancholic verses with explosive, distorted choruses. Slow to mid tempo, moody atmosphere, minor key. Lyrics in Polish, poetic and metaphorical
Lyrics
(verse1)
Budzik krzyczy, jakby chciał mnie zabić
Kawa stygnie, oczy puste jak beton
W lustrze cień – nie wiem, czy to ja?
Czy tylko trybik, wiecznie zmęczony.
(verse2)
Kroki mierzy czas, którego nie mam
Życie znika w arkuszach Excela
Kierownik patrzy, jakby był bogiem
A ja się modlę, żeby dziś nie wybuchnąć
(chorus)
To nie praca, to jest kara
Za marzenia sprzedane za grosze
To nie życie, to niewola
Pod piskiem świetlówek i dźwiękiem skanera
(verse 3)
W kieszeni mam tylko drobne i żal
Na zegarku śmierć tyka regularnie
System to klatka bez krat,
Ale klucz dawno połknąłem ze strachu
agressive guitar solo
(bridge)
A gdzie są sny, które miałem w dzieciństwie?
Zdeptane butami w hali produkcyjnej
A gdzie mój głos, gdzie mój krzyk?
Utonął w hałasie maszyn i przekleństw.
(chorus)
To nie praca, to jest kara
Za marzenia sprzedane za grosze
To nie życie, to niewola
W brudnej koszuli z martwym uśmiechem
(finish)
Jeśli to wszystko, to nie chcę już więcej
Niech system spłonie w moim milczeniu
Niech zegarek stanie, niech runą ściany
Bo nie jestem narzędziem – jestem krzykiem! krzykiem! krzykiem!!!
