W sejmowej sali blask się tli,

Lyrics
Zwrotka I
W sejmowej sali blask się tli,
Świeczki stoją – raz, dwa, trzy
Ktoś przemawia, ktoś się śmieje,
Ktoś w protokół właśnie zieje
Kamera mruga, flesz już błyska,
Historia lubi się potykać
A w kącie stoi, całkiem grzecznie,
Czerwona puszka — tak niebezpiecznie
Refren
Oj, świeć chanuko, świeć do rana,
Choć gaśnica jest przygotowana
Jedni gaszą, drudzy palą,
A naród pyta: co my właściwie oglądamy?
Oj, świeć chanuko, świeć na złość,
Tu teatr większy niż gość
Bo nie od ognia płonie kraj,
Lecz od głupoty — oj waj waj!
Zwrotka II
Jeden krzyczy: „To tradycja!”,
Drugi: „To prowokacja!”
Trzeci liczy już zasięgi,
Czwarty pisze post do księgi
Marszałek puka, czas ucieka,
Rozsądek gdzieś na korytarzach czeka
A klarnet płacze: nu, nu, nu,
Czy tu parlament, czy kabaretu klub?
Refren
Oj, świeć chanuko, świeć w obiektyw,
Tu każdy mądry — retrospektyw
Jedni gaszą, drudzy klaszczą,
A sens i godność drzwiami trzaskną
Oj, świeć chanuko, świeć na noc,
Gaśnica ma dziś wielką moc
Niech płonie świeca, niech gaśnie gniew,
Bo z ognia śmiechu łatwiej żyć niż z łez
Bridge – pół mówiony / recytowany
Nie świeca winna, nie płomień zły,
Lecz ręka, co szuka sensacji
Bo łatwiej zgasić cudze światło,
Niż zapalić własne racje
Finał / Puenta
Więc zapamiętaj, bracie, siostro,
Choć sejm czasem jak jarmark bywa ostro
Niech każdy pali, co chce w sobie,
Lecz gaśnicę trzymajmy… w rozsądnej głowie
Outro – chóralnie
Oj waj waj, co za czas,
Świeczka mała, hałas – las
Niech nam świeci nie na pokaz,
Lecz na jutro — to jest przekaz
