
Drugie urodziny 2
blues jazz ekspresyjny mocny

Drugie urodziny 2
blues jazz ekspresyjny mocny
Lyrics
Czym ci zawinił? Że gdy zgięty zgrozą,
Dostałem tylko gorycz pożądania.
I w bólach pustki gołębie czekania,
Co w lichej klatce za ozdobę służą.
Umarłem wczoraj, zmartwychwstałem dzisiaj,
Luzując cienką obrożę nicości.
Na łuku szyi w obłędzie pewności,
Na kruchym ciele stygnie śmierci pożar.
Kładłem na dłoni odrobinki pyłu,
Nie z polnej drogi biegnącej przed siebie,
Lecz z tej słonecznej biegnącej do ciebie,
Życzliwej stopom poranionym w biegu.
Czy moją winą układanie rymów,
Szukanie sensu w strofach powściągliwych,
Łowienie myśli w podszeptach kłamliwych,
Ukrytych w chmurze niepojętych czynów.
Czy stygmat piekieł, który mam na czole,
Przebrany w komżę diabeł pozostawił?
Czy ciemną nocą stukot kopyt sprawił,
Że wiatr pożogi zaczernił me lica?
Nie wiatr, nie pożar, tylko sznur na szyję,
Igła głęboko wetknięta w tętnicę,
I słońca żarem skrzypiące źrenice,
Tego, co życiem dowodzi, że żyje.
