
Metallica - Lokomotywa
Slow rock ballad with elements of heavy metal, inspired by Metallica’s “Nothing Else Matters.” Tempo around 46 BPM. Intro with clean acoustic guitar arpeggios, later joined by warm, slightly overdriven electric guitars. Deep steady bass supports the harmony. Drums enter softly later, restrained snare, cymbals and simple kick. Emotional melodic guitar solo with sustained notes. Atmosphere melancholic, intimate, nostalgic, gradually building to a monumental, epic climax. Vocals: low, warm, emotional male voice, slightly raspy, sincere, calm, no shouting, filled with melancholy and strength. Structure: quiet acoustic intro, intimate verses, fuller choruses, expressive solo, powerful final chorus, gentle reflective outro.

Metallica - Lokomotywa
Slow rock ballad with elements of heavy metal, inspired by Metallica’s “Nothing Else Matters.” Tempo around 46 BPM. Intro with clean acoustic guitar arpeggios, later joined by warm, slightly overdriven electric guitars. Deep steady bass supports the harmony. Drums enter softly later, restrained snare, cymbals and simple kick. Emotional melodic guitar solo with sustained notes. Atmosphere melancholic, intimate, nostalgic, gradually building to a monumental, epic climax. Vocals: low, warm, emotional male voice, slightly raspy, sincere, calm, no shouting, filled with melancholy and strength. Structure: quiet acoustic intro, intimate verses, fuller choruses, expressive solo, powerful final chorus, gentle reflective outro.
Lyrics
Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata - o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie.
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się wytężał,
To nie udźwigną, taki to ciężar.
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
Najpierw - powoli - jak żółw - ociężale,
Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.
