
🔥Taniec popiołów🔥
A slow-burning symphonic metal ballad weaves lush strings, brass, and timpani with twangy, reverb-soaked electric guitar and haunting dobro. Koto, shakuhachi, and taiko punctuate dark Americana harmonies and gothic-country slide. Orchestral builds swell to dramatic, cinematic crescendos.
pitreo79·6:25

6:25
🔥Taniec popiołów🔥
A slow-burning symphonic metal ballad weaves lush strings, brass, and timpani with twangy, reverb-soaked electric guitar and haunting dobro. Koto, shakuhachi, and taiko punctuate dark Americana harmonies and gothic-country slide. Orchestral builds swell to dramatic, cinematic crescendos.
Creator: pitreo79Release Date: June 21, 2025
Lyrics
W półmroku, gdzie cisza pęka,
Noszę brzemię dwóch światów w sercu.
Cień skrzydeł w pyłach ziemi,
Rozdarcie – niebo czy otchłań?
Los, co szepcze zza błyskawic,
nigdy nie był mój –
Zapalam iskrę pytań
nieśmiało w popiele.
Nie patrzę już na chmury,
Ślady aniołów bledną w kurzu dróg.
Ludzkie pragnienia pękają,
zamieniając krew w sól.
W oczach dzieciństwa płoną żary,
Tęsknoty – klatka i skrzydła.
W półmilczeniu pytam o imię,
Kto mnie prowadzi?
Czy usłyszy mnie niebo,
gdy zamknę oczy na blask?
Czy przebaczy mi światło,
co zstąpiło w dym?
To mój taniec popiołów,
Krążę między ogniem a łaską —
Nie chcę już być niemym wyrokiem,
Przekraczam płomień, idąc po własny ślad.
Oddaję serce burzy,
Wybacz mi — nie jestem już sam.
Za późno na odwrót,
noc ścina oddech stalą.
Niebo i ziemia milczą —
zostałem sam z ruiną wyborów.
Lecz słyszę pieśń w popiele,
melodia rodząca pokój.
Idę przez ciszę głosów,
drobiny światła znów płoną.
Bo w popiołach jest nadzieja,
umiera strach dawnych ran.
W ogniu widzę drogę,
(nie jestem sam...)
Czy usłyszy mnie niebo,
gdy cisza drży pod moim krzykiem?
Czy przebaczy mi światło,
co zamienia noc w biały żar?
To mój taniec popiołów,
Na przekór gniewom, szukam łaski —
Nie chcę być więźniem przeszłości,
Przez płomień przejdę, wracając do prawdy.
Oddaję serce burzy,
I choć jestem pyłem — przebacz mi.
(Straciłem raj, ale znalazłem drogę,
Nie jestem czysty, lecz idę dalej.
Jeśli płonę, to tylko po to,
by nowy świt mógł wyrosnąć z ruin...)
Taniec popiołów — w ogniu i łasce,
Podnoszę głos ku niebu, szukając znaku,
Nie chcę już być upadkiem bez końca,
Wybacz mi. Powróć światło do popiołów dnia.
Idę przed siebie w burzy,
Jestem Twój — pośród popiołów trwam!
(W cichym blasku popiołów,
gdzie cisza śpiewa pieśń przebaczenia,
moja dusza wznosi się lekko —
jak feniks z ruin powstaje znów.)
(Hmmm... hmmm... hmmm...)
(W popiołach odnajduję światło,
i choć drogi pełne są cieni —
tańczę dalej, niesiony wiatrem,
bo życie zaczyna się w popiele.)
Noszę brzemię dwóch światów w sercu.
Cień skrzydeł w pyłach ziemi,
Rozdarcie – niebo czy otchłań?
Los, co szepcze zza błyskawic,
nigdy nie był mój –
Zapalam iskrę pytań
nieśmiało w popiele.
Nie patrzę już na chmury,
Ślady aniołów bledną w kurzu dróg.
Ludzkie pragnienia pękają,
zamieniając krew w sól.
W oczach dzieciństwa płoną żary,
Tęsknoty – klatka i skrzydła.
W półmilczeniu pytam o imię,
Kto mnie prowadzi?
Czy usłyszy mnie niebo,
gdy zamknę oczy na blask?
Czy przebaczy mi światło,
co zstąpiło w dym?
To mój taniec popiołów,
Krążę między ogniem a łaską —
Nie chcę już być niemym wyrokiem,
Przekraczam płomień, idąc po własny ślad.
Oddaję serce burzy,
Wybacz mi — nie jestem już sam.
Za późno na odwrót,
noc ścina oddech stalą.
Niebo i ziemia milczą —
zostałem sam z ruiną wyborów.
Lecz słyszę pieśń w popiele,
melodia rodząca pokój.
Idę przez ciszę głosów,
drobiny światła znów płoną.
Bo w popiołach jest nadzieja,
umiera strach dawnych ran.
W ogniu widzę drogę,
(nie jestem sam...)
Czy usłyszy mnie niebo,
gdy cisza drży pod moim krzykiem?
Czy przebaczy mi światło,
co zamienia noc w biały żar?
To mój taniec popiołów,
Na przekór gniewom, szukam łaski —
Nie chcę być więźniem przeszłości,
Przez płomień przejdę, wracając do prawdy.
Oddaję serce burzy,
I choć jestem pyłem — przebacz mi.
(Straciłem raj, ale znalazłem drogę,
Nie jestem czysty, lecz idę dalej.
Jeśli płonę, to tylko po to,
by nowy świt mógł wyrosnąć z ruin...)
Taniec popiołów — w ogniu i łasce,
Podnoszę głos ku niebu, szukając znaku,
Nie chcę już być upadkiem bez końca,
Wybacz mi. Powróć światło do popiołów dnia.
Idę przed siebie w burzy,
Jestem Twój — pośród popiołów trwam!
(W cichym blasku popiołów,
gdzie cisza śpiewa pieśń przebaczenia,
moja dusza wznosi się lekko —
jak feniks z ruin powstaje znów.)
(Hmmm... hmmm... hmmm...)
(W popiołach odnajduję światło,
i choć drogi pełne są cieni —
tańczę dalej, niesiony wiatrem,
bo życie zaczyna się w popiele.)
