
Wewnętrzny labrador
Comedy, swing, jazz, Big band

Wewnętrzny labrador
Comedy, swing, jazz, Big band
Lyrics
**[Zwrotka 1]**
Chciałem obudzić w sobie wilka,
Co wyje do księżyca, po lesie bryka.
Czułem ten zew, dziką naturę,
A wyszedł labrador… cóż, los ma swą strukturę.
Zamiast wyć, to merdam ogonem,
Zamiast gnać – bawię się balonem.
Wilk w sercu? Proszę, nie żartuj tak,
Bo w środku mnie ciepły biszkopt ma znak.
**[Refren]**
Mój wilk to labrador, biszkopcik w środku mnie,
Zamiast zębów – uśmiech, zamiast walki – patyk chce.
Zamiast dziczy mam poduszkę, zamiast biegu – ciepły koc,
Mój wilk to labrador, co do księżyca nie wyje, lecz śpi co noc.
**[Zwrotka 2]**
Chciałem być dziki, łamać każdy schemat,
Lecz labrador mówi: „Ej, to nie mój temat!”
Gdy widzi wroga, co robi? Co robi?!
Podbiega w podskokach i łasi się do nogi.
Nie warczy, nie szczeka, nie straszy nikogo,
Patrzy jak ciastko, aż pytam: „Dlaczego?”.
Wilk w sercu miał biec i z ogniem w oku żyć,
A dostałem psa, co chce się tulić i nic więcej nie śnić.
**[Refren]**
Mój wilk to labrador, biszkopcik w środku mnie,
Zamiast zębów – uśmiech, zamiast walki – patyk chce.
Zamiast dziczy mam poduszkę, zamiast biegu – ciepły koc,
Mój wilk to labrador, co do księżyca nie wyje, lecz śpi co noc.
**[Bridge]**
Może to dobrze, może tak miało być,
Nie każdy wilk musi w mroku żyć.
Czasem lepiej, gdy zamiast drżeć,
Możesz na smyczy bezpiecznie biec.
**[Refren – ostatni]**
Mój wilk to labrador, biszkopcik w środku mnie,
Zamiast zębów – uśmiech, zamiast walki – patyk chce.
Może jestem zbyt łagodny, może za miękki mam los,
Ale kto nie chciałby czasem być labradorem, co?
**[Zakończenie]**
Mój wilk to labrador,
Czule machający ogonem...
I wiesz co? Jest spoko... Nie pasuje? To twój problem
**[End]**
